Masz już wybraną ekipę, która wybuduje lub wykończy Twoje wymarzone cztery kąty, ale wykonawca nie chce w ogóle słyszeć o podpisaniu z Tobą umowy i straszy Cię VAT’em lub rezygnacją ze zlecenia? Nie martw się – nie jesteś jedyny/jedyna. Niestety w Polsce dalej panuje przekonanie, że najlepiej dogadać się z firmą budowlaną na przysłowiową „gębę” zamiast usiąść i spisać choćby krótką umowę.
Poniżej przedstawię Ci kilka powodów, dla których wykonawca może nie chcieć z Tobą podpisać umowy. Jestem pewien, że po lekturze tego wpisu dojdziesz do przekonania, że lepiej jednak warto zawrzeć pisemną umowę z wykonawcą, zamiast polegać jedynie na ustnych ustaleniach i smsach.
1. Wykonawca bez firmy
Niestety często spotykany przypadek w Polsce. Fachowiec przyjeżdża, narzeka jak to dużo ma innych zleceń i że w ogóle to mamy szczęście, że się do nas pofatygował. Mówimy co chcemy mu zlecić, a on rzuca jakąś kwotę z kapelusza. Gdy się zgodzimy, to po jakimś czasie przyjeżdża albo i nie… Tak naprawdę w ogóle nie wiemy z kim zawarliśmy umowę na wykonanie prac. Czy ten facet, z którym rozmawialiśmy był właścicielem firmy czy tylko pracownikiem? Czy on w ogóle ma założoną firmę czy też wykonuje te prace „na czarno”? W jakiej formie prowadzi on firmę? Sam, wspólnie z innymi wspólnikami, a może ta firma zarejestrowana jest na żonę, teścia lub szwagra? Tak naprawdę nie wiemy nic. A ma to bardzo istotne znaczenie, ponieważ to z kim zawieramy umowę ma olbrzymie znaczenie na etapie wykonywania prac, a także później – w okresie rękojmi i ewentualnej gwarancji.
Jak sprawdzić firmę wykonawcy? Bardzo prosto. Dzięki usłudze „Sprawdź wykonawcę” możesz w szybki sposób dowiedzieć się czy wykonawca faktycznie prowadzi działalność, w jakiej formie i czy nie ma problemów finansowych.
2. Brak umowy = brak zobowiązań.
Brak podpisanej umowy to idealna sytuacja dla każdego wykonawcy, szczególnie jeśli przy okazji bierze zaliczkę na wykonanie prac. Brak podpisanej umowy, to tak naprawdę brak jednoznacznie ustalonych terminów i określenie tego co i za ile wykonawca miał wykonać. Co stoi na przeszkodzie, aby w trakcie wykonywania prac taki wykonawca powiedział, że coś nie było pierwotnie umawiane i że chce za to dodatkowego wynagrodzenia? Nic. Albo że coś miało zostać wykonane w konkretnym terminie? Nic. Wykonawca ma „zaklepaną robotę”, ale tak naprawdę może żądać czego chce.
Pamiętaj – zlecenie wykonania prac bez podpisania umowy, to idealna sytuacja dla nierzetelnego wykonawcy, ale nie dla Ciebie! W każdej sytuacji będziesz mógł usłyszeć „ale tak się nie umawialiśmy”. Co wtedy zrobisz? Odwoływanie się do pamięci, słowa honoru i zdrowego rozsądku naprawdę może niewiele zdziałać, o ile nie będziesz miał wszystkiego spisanego na piśmie…
3. Gwarancja? A na co to komu!
Czy wiesz, że czym innym jest gwarancja na wykonane roboty, a czym innym rękojmia? Gwarancja i jej warunki zawsze wynikają z zawartej umowy z wykonawcą prac. Brak podpisanej umowy oznacza brak gwarancji i nie daj sobie wmówić, że jest inaczej. Wprawdzie przepisy kodeksu cywilnego chronią Cię i dają Ci uprawnienia wynikające z rękojmi, ale to nie jest to samo co gwarancja. A jak działa rękojmia? W przypadku robót budowlanych to naprawdę skomplikowana sprawa, na temat której powstały już liczne tomy dywagacji prawnych. Przepisy wcale nie są jednoznaczne i zawierają liczne odesłania, przez co zwykłemu Kowalskiemu naprawdę ciężko rozeznać się w tym czego może żądać od wykonawcy, jeżeli wykonane przez niego prace po jakimś czasie zaczną się po prostu sypać, psuć lub rozwalać.
Dlatego tak ważne jest, aby w pisemnej umowie znalazły się zapisy o gwarancji – okresie jej trwania, tego co obejmuje i w jaki sposób następuje wykonywanie obowiązków z jej udzielenia.
4. Podatkom podziękujemy.
Tak wiem – nikt nie lubi płacić podatków. Szczególnie w branży budowlanej dla osób fizycznych w bardzo dużej ilości przypadków wykonawcy nie wystawiają żadnego rachunku ani faktury. Wyceniają swoje prace, podają kwotę wynagrodzenia, a jak się ich pytamy o fakturę, to się wręcz oburzają. Ale czy wybór wykonawcy, który wykonuje swoje prace na czarno będzie dla nas faktycznie korzystniejszy?
Abstrahując już od faktu, że każdy powinien płacić podatki i Ty również musiałeś zapłacić podatek dochodowy od zarobionych przez Ciebie pieniędzy, które teraz zapłacisz wykonawcy – umawianie się na robotę „bez faktury” może przysporzyć Ci wielu problemów. Po pierwsze – taki wykonawca zawsze będzie oczekiwał zapłaty w gotówce (brak przelewu = brak śladu). A to oznacza, że nie będziesz miał żadnego potwierdzenia tego, ile zapłaciłeś wykonawcy? Efekt – w przypadku jakiegokolwiek sporu nie będziesz w stanie udowodnić, ile pieniędzy przekazałeś już wykonawcy. Druga nieprzyjemność jaka może Cię spotkać to kontrole, które może mieć (i pewnie będzie miał) wykonawca, które mogą dotknąć również Ciebie. Urząd skarbowy może zacząć wypytywać Cię co, kiedy i za ile wykonywał u Ciebie kontrolowany wykonawca, a przecież nie chcesz brać udziału w wykroczeniach lub przestępstwach skarbowych.
5. Zlecenie doskonałe – bez jakichkolwiek śladów!
Stara prawda mówi, że umowy spisuje się na złe czasy. Wiadomo, że zarówno Ty jak i wykonawca zakładacie, że wszystko pójdzie OK, robota zostanie wykonana jak należy i na koniec uśmiechnięci uściśniecie sobie dłonie. Niestety rzadko kiedy budowa lub remont idą jak po sznurku. Często pojawiają się wątpliwości co do zakresu zleconych prac. Wykonawca twierdzi, że coś musi wykonać dodatkowo, a Ty mówisz, że to przecież było umawiane. Wykonawca chce dodatkowych płatności, Ty myślisz, że jesteście już rozliczeni. A najwięcej problemów pojawi się, gdy coś się zacznie sypać – płytki zaczynają odklejać się od podłoża, tynk schodzi ze ścian, instalacje nie działają, jak należy, a dach gdzieniegdzie przecieka. I wtedy pojawiają się największe problemy.
Na salach sądowych często słychać, jak wykonawca mówi:
„Wysoki Sądzie, ale to nie ja robiłem. Na budowie było dużo innych wykonawców i to ONI źle wykonali swoje prace. Nie ja. To nie był mój zakres.”.
I tu pojawia się bardzo poważny problem dla każdego inwestora, który nie zawarł pisemnej umowy. Bo jak udowodnić, że to faktycznie ten wykonawca wykonał tą fuszerkę? Przecież nikt mu nie robił zdjęć jak kładł płytki albo montował okna. Najczęściej więc powołuje się świadków – małżonków, innych wykonawców itp. Problem jest taki, że wykonawca powołuje swoich pracowników i tak to wygląda – słowo przeciwko słowu.
Tymczasem rozwiązanie jest bardzo proste – wystarczy zawczasu podpisać umowę, z której jednoznacznie będzie wynikać jaki zakres prac leży po stronie firmy wykonawczej.
Podsumowanie
Sam trochę remontowałem i budowałem w swoim życiu i wiem, jak to wygląda w praktyce. I powiem Wam jedno – nieraz umowa spisana z wykonawcą robót uratowała mnie przed budowlaną katastrofą, opóźnieniami i sporami o to kto, co i za ile miał wykonać. I wcale tu nie mówię o straszeniu wykonawcy podpisaną umową – po prostu, gdy dogadujesz treść umowy z wykonawcą, to przy okazji ustalasz wiele kwestii, które przy tradycyjnych rozmowach w ogóle nie są poruszane.
Dlatego też gorąco zachęcam każdego, do podpisywania umów z wykonawcami robót w naszym domu lub mieszkaniu. I wcale nie musi to być jakaś rozbudowana umowa z tysiącami paragrafów. Przygotowując umowy, które udostępniam Wam na stronie DomowePapiery.pl kierowałem się tym, aby były one jak najkrótsze i zawierały tylko te zapisy, które są istotne.
